Wczoraj skończyłam książkę " Z dala od zgiełku" Thomasa Hardy.
Jest to historia Betsaby Everdene, która w spadku po wujku dostaje farmę. Jako silna kobieta postanawia sama zarządzać gospodarstwem. I jak to takich powieściach bywa- zaraz pojawiają się adoratorzy. O względy Betsaby walczy trzech mężczyzn. Którego z nich wybierze? Hulakę, przyjaciela czy wiecznego kawalera?
Ogromnym atutem są barwne, rozbudowane opisy. Jeśli ktoś lubi klimaty XIX-wiecznej Anglii, styl "Rozważnej i romantycznej"- to polecam.
niedziela, 17 czerwca 2018
piątek, 5 stycznia 2018
Nie wierzę!
W końcu, po pół roku udało mi się dostać do konta ( nie wiem czemu google twierdziło, że podaję złe hasło).
Cóż... Trochę się wydarzyło przez ten czas, trochę było podróży, mnóstwo książek i haftowania. Mam nadzieję, że niedługo nadrobię wszystkie "straty".
Cóż... Trochę się wydarzyło przez ten czas, trochę było podróży, mnóstwo książek i haftowania. Mam nadzieję, że niedługo nadrobię wszystkie "straty".
poniedziałek, 20 marca 2017
Zamówienie
Tyle czasu była cisza, to trzeba nadrobić. Bardzo chciałam uporządkować posiadaną mulinę i zdecydowałam się zrobić zamówienie "na próbę". Oto co kupiłam:
30 szpatułek na mulinę, 2 koszulki na szpatułki i nożyczki.
Dostałam również gratisy:
A tak wygląda nawleczona mulina na szpatułkę.
Jeśli chodzi o praktyczność, to nie jestem zbyt zadowolona. W koszulce, w danej przegródce można umieścić tylko 1 szpatułkę. Próbowałam wsadzić szpatułkę i oddzielnie motek, ale słabo to wygląda. Na razie nie mam pomysłu co z tym zrobić. Nie chciałam kupować bobinek, ale może jeszcze przekonam się do tego pomysłu.
30 szpatułek na mulinę, 2 koszulki na szpatułki i nożyczki.
Dostałam również gratisy:
A tak wygląda nawleczona mulina na szpatułkę.
Jeśli chodzi o praktyczność, to nie jestem zbyt zadowolona. W koszulce, w danej przegródce można umieścić tylko 1 szpatułkę. Próbowałam wsadzić szpatułkę i oddzielnie motek, ale słabo to wygląda. Na razie nie mam pomysłu co z tym zrobić. Nie chciałam kupować bobinek, ale może jeszcze przekonam się do tego pomysłu.
czwartek, 16 marca 2017
Metro 2033
Ostatnio skończyłam czytać "Metro 2033" Dmitrija Glukhovsky’ego.
Wow! Totalny odlot! Takie słowa towarzyszyły mi podczas czytania książki. Historia Artema bardzo mi się spodobała.
O czym jest książka? Opowiada o post apokaliptycznym świecie, w którym ludzie zmuszeni są żyć pod ziemią w moskiewskim, tytułowym, metrze. Artem, młody chłopak żyje na jednej ze stacji, ostatnio często atakowanej tej "czarnych". Pewnego dnia dostaje misję do wykonania i wyrusza w podróż życia by ratować mieszkańców metra.
Przyznam się, że w niektórych momentach byłam tak skupiona na książce, że podskakiwałam kiedy ktoś coś koło mnie powiedział. Świat pod ziemią jest wciągający, opisy barwne i realistyczne. Łatwo łączyłam emocje z bohaterami. Dla mnie to wyjątkowa książka. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejne książki z tej serii.
Była to pierwsza książka przeczytana na Kindle, miałam lekkie wątpliwości, ale nie ukrywam, czytnik jest dużą pomocą. Jest lekki, pojemny i łatwo mieści się w torebce.
Wow! Totalny odlot! Takie słowa towarzyszyły mi podczas czytania książki. Historia Artema bardzo mi się spodobała.
O czym jest książka? Opowiada o post apokaliptycznym świecie, w którym ludzie zmuszeni są żyć pod ziemią w moskiewskim, tytułowym, metrze. Artem, młody chłopak żyje na jednej ze stacji, ostatnio często atakowanej tej "czarnych". Pewnego dnia dostaje misję do wykonania i wyrusza w podróż życia by ratować mieszkańców metra.
Przyznam się, że w niektórych momentach byłam tak skupiona na książce, że podskakiwałam kiedy ktoś coś koło mnie powiedział. Świat pod ziemią jest wciągający, opisy barwne i realistyczne. Łatwo łączyłam emocje z bohaterami. Dla mnie to wyjątkowa książka. Zakończenie mnie zaskoczyło i nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejne książki z tej serii.
Była to pierwsza książka przeczytana na Kindle, miałam lekkie wątpliwości, ale nie ukrywam, czytnik jest dużą pomocą. Jest lekki, pojemny i łatwo mieści się w torebce.
środa, 18 stycznia 2017
Majowe słońce 5
W końcu skończyłam haftować biały kolor, najmniej widoczny i zarazem miał najwięcej motków.
Pewnie mało widać na zdjęciu... Zaczęłam też kolejny kolor. Jak tylko znajdę siły/czas na skończenie, na pewno wrzucę zdjęcia.
Pewnie mało widać na zdjęciu... Zaczęłam też kolejny kolor. Jak tylko znajdę siły/czas na skończenie, na pewno wrzucę zdjęcia.
czwartek, 22 grudnia 2016
Uczeń architekta + szybki update
Będzie bardzo szybki, przedświąteczny wpis.
W weekend w końcu skończyłam czytać książkę" Uczeń architekta" Elif Şafak. Dosyć długo ją czytałam, bo jednak teraz skupiam się na haftowaniu. Ciekawa, lekka, dobra na podróże. Trochę zabrakło mi wartkiej akcji ( pojawiła się dopiero pod koniec). Ale jak najbardziej polecam.
Co do haftu- plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać. Chciałam skończyć biały, ale okazuje się, że chyba cierpię na lekki "daltonizm". Nie wiem kto to wymyślił, ale podobne kolory, które się pojawiają koło siebie powinny mieć jakieś znaczki. Niestety, projektant tego nie zrobił. Teraz zajmuję się innym kolorem, bo jestem w stanie zauważyć różnice tylko w dziennym świetle, a tego mi brak na co dzień. Mogę tylko haftować w weekendy, nie zawsze mam jednak mam czas, a poza tym dni są krótkie.
Takie moje żale! Będzie bez zdjęcia z postępami. Myślę, że pojawi się już po nowym roku. Wesołych!
W weekend w końcu skończyłam czytać książkę" Uczeń architekta" Elif Şafak. Dosyć długo ją czytałam, bo jednak teraz skupiam się na haftowaniu. Ciekawa, lekka, dobra na podróże. Trochę zabrakło mi wartkiej akcji ( pojawiła się dopiero pod koniec). Ale jak najbardziej polecam.
Co do haftu- plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać. Chciałam skończyć biały, ale okazuje się, że chyba cierpię na lekki "daltonizm". Nie wiem kto to wymyślił, ale podobne kolory, które się pojawiają koło siebie powinny mieć jakieś znaczki. Niestety, projektant tego nie zrobił. Teraz zajmuję się innym kolorem, bo jestem w stanie zauważyć różnice tylko w dziennym świetle, a tego mi brak na co dzień. Mogę tylko haftować w weekendy, nie zawsze mam jednak mam czas, a poza tym dni są krótkie.
Takie moje żale! Będzie bez zdjęcia z postępami. Myślę, że pojawi się już po nowym roku. Wesołych!
piątek, 9 grudnia 2016
Majowe słońce 4
Zgodnie z planem zakończyłam wszystkie kolory ( oprócz czarnego) z jednym motkiem.
"Na oko" jestem w połowie białego. Niestety nie widać tego na zdjęciu.
"Na oko" jestem w połowie białego. Niestety nie widać tego na zdjęciu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)